Rzeszowscy radni zajmą się dzisiaj problemem niejednolitego oznakowania taksówek. Chcą, aby każda woziła na boku herb miasta i numer boczny.

Zasady przewozu osób i bagaży przez rzeszowskie taksówki są określone w przepisach uchwalonych przez Radę Miasta Rzeszowa w styczniu 2000 roku. Ustalono w nich m.in., w jaki sposób naliczane są opłaty za przejazd. Dokument nakłada na kierowcę m.in. obowiązek zamieszczenia w pojeździe informacji o cenniku przewozów, a także danych organu rozpatrującego skargi i wnioski dotyczące przewozów. W kwestii oznaczenia pojazdów przepisy nie są już tak precyzyjne.

Obowiązkiem jest montaż na dachu tzw. „koguta” z napisem taxi, ale wzór naklejek z herbem miasta nie jest sztywno ustalony. Dlatego taksówkarze stosują różne naklejki. Przepisy, które przygotowali miejscy urzędnicy mają to uporządkować.

Zależy nam na tym, aby samochody licencjonowanych przewoźników były oznaczone w jednolity i estetyczny sposób. Jednocześnie jesteśmy świadomi, że nasza propozycja nie może pójść zbyt daleko, bo kierowcy wożą pasażerów prywatnymi samochodami. Nie można im narzucić koloru auta, czy nakazać oklejenia go w całości. Stąd decyzja o jednolitych naklejkach na przednie drzwi pojazdów – tłumaczy Krzysztof Wadiak, dyrektor Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta Rzeszowa.

Projekt uchwały zakłada, że w ciągu pół roku od jej przyjęcia każdy kierowca rzeszowskiej taksówki będzie musiał nakleić na swoje auto nowe naklejki. Mają to być prostokąty o wymiarach 15,2×22 cm. Głównym elementem będzie herb miasta, nad którym czarnymi cyframi zostanie naniesiony numer boczny pojazdu. Takie oznaczenie będzie obowiązywać także każdego nowego taksówkarza.

– Naklejki będą niewielkie, nie powinny ingerować w logotypy sieci taksówkowych w mieście – zapewnia dyrektor Wadiak.

Decyzja o wprowadzeniu obowiązkowych herbów oznacza, że miasto rezygnuje z pomysłu, który szedł znacznie dalej i zakładał jednakowe malowanie taksówek. Na kolory srebrny i pomarańczowy, co miało nawiązywać do nowej kolorystyki transportu publicznego – stosowanej przede wszystkim na nowych autobusach.

Kierowcy taksówek, którzy wożą klientów prywatnymi samochodami nie chcieli się na to zgodzić. Przede wszystkim ze względu na szacowany na około 5 tys. zł koszt przemalowania swoich pojazdów. Zwracali też uwagę, że kładąc na nie kolejną warstwę lakieru obniżą wartość samochodów. Miastu nie udało się także znaleźć możliwości dopłat do zmiany kolory samochodów, dlatego pomysł nie doczekał się realizacji.

Poza oznaczeniem taksówek rzeszowscy radni zajmą się dzisiaj także zmianą obszaru pierwszej, miejskiej strefy opłat za taksówki. Na mocy nowej uchwały II strefa ma obowiązywać na terenie położonym najdalej od centrum miasta, zabudowanym głównie domami jednorodzinnymi. W uzasadnieniu zmiany czytamy, że bezpłatny dojazd do klientów w najodleglejsze części miasta, po jego kolejnych powiększeniach jest dla kierowców nieopłacalny.

Według nowych zasad miejska strefa będzie obowiązywać np. do granicy Rzeszowa na ulicach Lubelskiej i Warszawskiej, czy do skrzyżowania ulic Malowniczej i Sikorskiego, na osiedlu Biała. Za tym miejscem cena przejazdu będzie już wyższa.

/źródło: nowiny24.pl/